Jam Aurora. Posłanka Słońca.
Wietrze…zaklinam cię
Przebądź przez Islandię. Zbierz wszystko co zobaczysz w jedną opowieść i zanieś to przed oblicze Władcy Mórz i Oceanów. Aby on rozporządził co dalej z tą opowieścią zrobi.
– I tak smagał zaklęty wiatr, Islandię swoimi razami. Ileż mu to lat zeszło według rachuby ludzkiej, trudno jest zliczyć, nim przebył ją całą. A gdy już się nasycił. Smak pełności go wypełnił. Dopiero wtedy powędrował nad oceany.
– O Władco Mórz i Oceanów. Jam wiatr zaklęty przez Aurorę, posłankę Słońca. Przybywam by dar na twe ręce złożyć. Zamknięty w jedną opowieść o tym czegom doświadczył wędrując po Islandii.
Jeden z bogów pradawnych ze snu przebudzony w czasach zwanych przez ludzkość epoką nauki
– Znam ten lud. Potomkowie Odyna. Tylko nieliczni z nich mogą doświadczyć Valhalli…
A ich oblicza, gdy swymi łodziami przemierzali moją domenę…
Już nie uświadczam takich od dawna u siebie w gościnie. Świat się zmienił. Przywdział inną skórę. Przyjmując znamiona obecnego gwiazdozbioru przez który przemierza teraz po nieboskłonie.
I choć starzy bogowie odeszli w zapomnienie, jest taki pradawny gród z którym zawarłem przymierze. Neptunem mnie tam zwą. Więc mknij do niego czym prędzej. Dotrzyj do niego w nocy. I rozsiej po niebie ziarna swej opowieści. Niech opadną na sny jego mieszkańców, jak krople deszczu opadają na ziemię. I niech każdy weźmie z tego co tylko zechce.
